Mitsubushi Lancer 2007-12-27
To auto ma przywrócić pozycję Mitsubishi na polskim rynku. Nie jest drogie i wygląda nieźle – ale czy to wystarczy, by podbić serca klientów?

W ubiegłej dekadzie Mitsubishi Lancer ustapił miejsca Carismie i gdy ta ostatnia wyszła z produkcji ta japońska marka nie miała w ofercie niczego, co by uzupełniło powstałą lukę. Poprzednia generacja Lancera jedynie w odmianie Evo wywoływała zainteresowanie. Popularne wersje ani wyglądem, ani estetyką wnętrza nie wybiły się ponad przeciętność. Japońscy projektanci bardzo wzięli to sobie do serca i nakreślili studium Evo X, z którego narodził się kolejny Lancer. Teraz trafił on i do polskich salonów, wzbudzając zrozumiałe zainteresowanie.

Patrząc z boku Lancer wydaje się ofertą skrojoną wprost pod nasz rynek. Pod bardzo atrakcyjną szatą nawet w popularnych wersjach kryje się nowoczesna technika, co jednak nie wywindowało ceny ponad poziom akceptowalny dla naszych kieszeni. Do tego auto jest produkowane w Japonii, a więc doskonale wpisuje się w panujące u nas stereotypy. Niezawodność jest atutem japońskich marek, ale sporo osób już wie, że większość oferowanych przez nie aut pochodzi z Europy. Lancer może więc liczyć na przychylność tych, którzy twierdzą, że japońskie wyroby są bardziej trwałe.

Pierwszy kontakt z nowym Lancetem nieco rozczarowuje. Atrakcyjna sylwetka auta budzi spore oczekiwania, a zasiadając w kabinie okazuje się, że to najzwyklejsze w świecie auto. Specjalnego wrażenia nie robi wykończenie, ani forma wystroju wnętrza. Wszystko jest tu poprawne, ale nie wyjątkowe. Wskaźniki i środkowa konsola są estetyczne i czytelne, ale brakuje im tego błysku z Alfy Romeo czy Audi, nie wspominając już efekciarskiej Hondzie Civic. Mitsubishi ubrało wnętrze w prostą i czytelną formę, która detalami trochę nawiązuje do sportowego image`u marki. Poza tym jednak kabina Lancera ma raczej zachowawczy styl i na co dzień okazuje się całkiem wygodna. Auto zapewnia miejsce pięciu osobom, choć z urlopowymi bagażami może być problem, bo „kufer” mieści tylko 400 litrów objętości.

Mały bagażnik to przede wszystkim skutek zaawansowanego technicznie tylnego zawieszenia. To konstrukcja wielowahaczowa, która zapewnia idealne ustawienie kół przy bocznych przeciążeniach, ale zajmuje sporo miejsca. Niemniej, przy cenie 59 990 zł można przymknąć na to oko. Na razie jest tylko jedna wersja nadwoziowa, a w polskich salonach do wyboru są cztery wersje wyposażeniowe i dwa silniki.

Wyposażenie – jak na cenę – jest dość bogate. Podstawowa odmiana Inform ma w standardzie manualną klimatyzację, radio CD/MP3, ABS z EBD oraz układ ASR, do tego 7 poduszek powietrznych, elektryczne szyby we wszystkich drzwiach, elektrycznie regulowane lusterka i komputer pokładowy.

Kolejne wersje to Invite (w cenie od 66 990 zł), która ma już klimatyzację sterowaną elektronicznie, a ponadto obitą skórą kierownicę i dźwignię biegów, zestaw głośnomówiący z przyciskami w kierownicy, chłodzony schowek i aluminiowe felgi. Topowe odmiany są oferowane już tylko z silnikiem wysokoprężnym i są znacznie droższe. Wersja Intense ma sportowe zawieszenie, 18-calowe felgi aluminiowe, czujniki deszczu i zmierzchu oraz nagłośnienie Rockford obejmujące zmieniarkę płyt i 9 głośników. Najdroższa jest odmiana Instyle, której specyfikacja obejmuje m.in. skórzaną tapicerkę, reflektory biksenonowe z lampami doświetlającymi zakręty, nawigację satelitarną, system otwierania bez kluczyka i podgrzewane fotele.

Podstawowym silnikiem Kancera jest benzynowy 1.5 MIVEC o mocy 109 KM. I to w nim kryje się cała tajemnica niskiej ceny Lancera. Oficjalnie podawane dane techniczne tej wersji nie wyglądają źle - przyspieszenie od 0 do 100 km/h w czasie 11,6 sekundy i prędkość maksymalna 191 km/h są wystarczające w polskich warunkach. Kto chce mieć po prostu ładne i dobrze prowadzące się auto, będzie z niego zadowolony. Jednak kto chce więcej momentu obrotowego powinien zainteresować się drugim dostępnym w Polsce silnikiem - wysokoprężnym 2.0 o mocy 140 KM. Nie jest to własna konstrukcja Mitsubishi, ale volkswagenowski 16-zaworowy TDI. Fakt pożyczenia akurat tego silnika w pełni rozgrzesza japońska markę, bo to jedna z najlepszych tego typu konstrukcji na ryku. Zapewnia dobre osiągi i niskie zużycie paliwa. Jego wadą jest jednak znacznie wyższa i mniej konkurencyjna cena.

Silnik benzynowy jest połączony z 5-biegową skrzynią lub 4-stopniowym automatem. Diesel współpracuje z manualną skrzynią 6-biegową. Dla porządku trzeba jeszcze wspomnieć, że w innych krajach Europy dostępny jest jeszcze jeden silnik benzynowy – 1.8 o mocy 143 KM.

Nie ma wątpliwości – dziesiąte już wcielenie Lancera jest ogromnym skokiem naprzód pod względem stylistycznym. Po raz pierwszy może on bez cienia wstydu stanąć obok Alfy Romeo. Atutem jest też fakt, że Lancer kontynuuje tradycję poprzedników. Prawdziwy jego charakter widać dopiero po obejrzeniu go śrubka po śrubce. Projektując to auto Mitsubishi przyjęło po raz kolejny założenie, że ważna jest technika, a nie efektowne detale. Tym razem jednak przynajmniej z zewnątrz auto prezentuje się świetnie i z pewnością przyciągnie do salonów tej marki nowych klientów
Żródło: Madej galeria zdjęć

Linki na skróty

tel. 71 377 7444
faks. 71 377 1441
e-mail: kontakt@autoefl.pl
infolinia:
tel. 71 377 7444

Zmiana podmiotowa na umowie
EFL (przejęcie umowy)

tel. 71 354 9592

Aukcje EFL

Finansowanie

Polecamy

Nasze profile społecznościowe