Mini Clubman 2009-03-16
Nawet w wersji kombi Mini pozostaje samochodem dla dość ograniczonego kręgu osób. Jego funkcjonalność trudno porównywać z innymi autami.

Mini jest prawdziwym fenomenem. Trudno znaleźć kogoś, komu by się nie podobał, ale żeby go kupić, nie można mieć praktycznego podejścia do tematu samochodu. Mini to prawdziwa radocha – zarówno podczas jazdy, jak i z faktu, że wszyscy patrzą na niego zazdrosnym wzrokiem.

Nieco mniej popularnym na drogach widokiem jest Mini Clubman, który wywodzi się z ulubionego przez Beatlesów autka. Wtedy był to najtańszy, w miarę praktyczny pojazd, mieszczący cztery osoby i trochę bagażu. Dziś Clubman jest bardziej lifestyle’owy. Nadal jest ciasny, ale bardzo efektowny i znacznie bardziej ekskluzywny.

Wygląd Mini jest bardzo charakterystyczny, ale Clubman jest dłuższy o 8 cm od zwykłej odmiany i kryje w sobie niespodziankę. Gdy otworzy się drzwi z prawej strony, aby łatwiej było zająć miejsca na tylnej kanapie wymyślono trzecie drzwi Clubdoor, otwierające się w stronę przeciwną do kierunku jazdy. W środku nie jest obszernie, ale pasażerowie siedzący z tyłu mają nieco więcej miejsca na nogi niż w zwykłym Mini.

Większy jest także bagażnik, do którego dostać się można po otwarciu na boki dwuskrzydłowych drzwi. Pojemność przestrzeni bagażowej jak na kombi nie jest jednak znaczna, bo wynosi zaledwie 260 litrów. Pewnym pocieszeniem jest schowek pod podłogą bagażnika, w którym po dokonaniu dopłaty może się mieścić składana skrzynka. Tu najwyraźniej widać, że funkcjonalność nie była dla projektantów priorytetem.

Pierwsze wrażenie po zapoznaniu się z Mini, mimo pewnych niewygód, jest bardzo sympatyczne. Wydaje się, że to śliczne i niewinne, „dziewczyńskie” auto. Wrażenie to jednak znika, gdy zajmiemy miejsce kierowcy. Główny wskaźnik to obrotomierz, umieszczony wprost przed oczami kierowcy. Pozostałe informacje zgrupowano na wielkiej jak talerz desce rozdzielczej na szczycie środkowej konsoli. Fotel o sportowym profilu dobrze trzyma ciało, a kierownica dobrze leży dłoniach. Ale to tylko przedsmak.

Gdy wyruszymy w drogę, otwieramy oczy ze zdumienia. Niezależnie od silnika Mini prowokuje do dynamicznej jazdy. Zawieszenie ma twarde nastawy i lubi dobre, równe drogi. Dzięki nieco dłuższemu rozstawowi osi Clubman minimalnie lepiej zachowuje się na poprzecznych nierównościach, jednak i tak trzeba być przygotowanym na mocne rzucanie w górę i w dół. Gdy jednak trafimy na świeżo wyremontowaną drogę jazda zamienia się w prawdziwą frajdę. Można tylko mieć zastrzeżenia do zbyt małych lusterek i ograniczonego widoku do tyłu, który ograniczają dwuskrzydłowe drzwi.

Pod maską Mini może pracować jeden z pięciu silników. Najsłabszym jest 95-konny benzynowy 1.4 w wersji One, drugi to 110-konny turbodiesel 1.6 w wersji D, kolejny to 120-konny benzynowy 1.6 w wersji Cooper, a najmocniejsze to 175- i 211-konne 1.6 turbo dla wersji Cooper S i Works. Wszystkie mają 6-biegowe skrzynie manualne lub za dopłatą 6-stopniowe automaty.

O ekskluzywności Mini Clubmana świadczy dość bogate wyposażenie standardowe, ale przy wyborze Mini najważniejsze są pakiety pozwalające stworzyć bardzo indywidualny model. Dostępnych jest np. osiem zestawień skóry tapicerki, dodatki aerodynamiczne, pasy na masce, różne kolory dachu, wzory kierownicy, felg itd. Wybór auta w salonie może więc zająć sporo czasu.

Dla kogo jest więc Mini? Z pewnością dla kogoś, kto chce się wyróżnić. Mocne silniki sprawiają jednak, że Mini również w wersji Clubman to nie miejskie wozidełko, ale prawdziwie sportowy samochód. Kto lubi jazdę jak w gokarcie, na pewno będzie zadowolony. Kto jednak liczy na to, że Mini w wersji kombi nadaje się dla rodziny, niech weźmie pod uwagę inny samochód.
Żródło: mamad galeria zdjęć

Linki na skróty

tel. 71 377 7444
faks. 71 377 1441
e-mail: kontakt@autoefl.pl
infolinia:
tel. 71 377 7444

Zmiana podmiotowa na umowie
EFL (przejęcie umowy)

tel. 71 354 9592

Aukcje EFL

Finansowanie

Polecamy

Nasze profile społecznościowe