Jeep Wrangler Unlimited 2010-03-09

Jeep Wrangler Unlimited

Przez lata Wrangler zapracował sobie na miano jednego z najlepszych aut terenowych na świecie. Ostatnia generacja po raz pierwszy ma 4-drzwiową wersję nadwoziową.

Zabieg był prosty - przedłużone nadwozie pomieści więcej i sprosta większej ilości wyzwań. Dotąd Jeep Wrangler był ulubioną zabawką miłośników jazdy w terenie, ale Land Rover Defender czy wszelkiej maści terenowe pick-upy wypadały lepiej, jeśli chodzi o praktyczne zastosowania, np. gdy trzeba było coś dowieźć albo dostarczyć grupę ludzi w odludne miejsce. Tak więc przy okazji prac nad kolejną generacją Wranglera inżynierowie Chryslera poszli po rozum do głowy i rozrysowali drugą wersję nadwoziową o nazwie Unlimited.

W nowym Wranglerze zachowano tradycyjną stylistykę, tak aby nie dało się go pomylić z żadnym innym samochodem. Wersja czterodrzwiowa pozwala na przewiezienie pięciu osób. I choć to tylko o jedną więcej niż krótki Wrangler, ale osoby siedzące z tyłu mogą mówić o przynajmniej elementarnym komforcie i mają znacznie więcej swobody na boki oraz w okolicach nóg. Wygodniej się wsiada, bo każdy ma swoje drzwi, jednak otwory drzwiowe są dość wąskie i wymagana jest pewna gibkość ciała.

Sama tylna kanapa to prosta ławka z niezbyt głęboką materiałową tapicerką. Oparcie jest ustawione dość pionowo - jak dla żołnierzy. Tworzywa wewnątrz przywodzą na myśl Dacię – są tak samo „plastikowe”. Dłuższe nadwozie kryje też olbrzymi w porównaniu z dotychczasowymi Wranglerami bagażnik, który mieści aż 510 litrów.

Podchodzimy do auta, otwieramy drzwi i przeciskamy się przez wysoki próg na fotel kierowcy. Siedzenie obite jest łatwym do zmywania skajem i wydaje się całkiem wygodne, choć nie trzyma zbyt dobrze na boki. Deska rozdzielcza wykonana jest w twardego plastiku, a kształt i czytelność wskaźników nie budzą zastrzeżeń. Są proste i bez udziwnień czy fantazyjnych form. Spoglądamy do góry i zauważamy mało estetyczną, chropowatą stronę dachu z włókien szklanych. Gdy zrobi się ciepło, także w wersji Unlimited dach można zdjąć więc problem z głowy.

Po zajęciu miejsca za kierownicą i ustawieniu fotela czas na jazdę. Wciskamy sprzęgło i od razu czujemy swoje zaległości z siłowni. Niezrażeni sięgamy do dźwigni zmiany biegów i równie boleśnie zauważamy, że również ręce wymagają poprawy formy. Co więcej, dźwignia wymaga nie tylko zdecydowania i siły, ale również wyczucia przy wrzucaniu biegu. Ktoś nieprzyzwyczajony do obcowania z Wranglerem potrzebuje więc trochę czasu, żeby się z tym oswoić i ruszyć w drogę.

Po uruchomieniu silnika okazuje się wreszcie, że Wrangler nie jest cichy. A już pierwsze przejechane metry dają wyraźnie odczuć, że jest tu komfortowo inaczej. Jeep pewnie stoi na kołach, ale niezbyt łagodnie tłumi nierówności. On je pokonuje, i to w zdecydowanej walce. To nic takiego, bo zawieszenie i nadwozie wytrzymają naprawdę wiele, ale podczas jazdy w terenie kierowca i pasażerowie muszą być przygotowani na podskoki i brutalne rzucanie na wszystkie strony.

Z każdego elementu Wranglera bije prostota i to tworzy niepowtarzalny charakter tego auta. Zagięta po bokach maska silnika ma zewnętrzne gumowe zapięcia. Przednia szyba może być opuszczona na maskę, drzwi da się wymontować - niestety, wraz z lusterkami, bez których zgodnie z przepisami nie można wyjechać na drogę publiczną. Przy nieco większej dozie wysiłku da się również zdemontować środkowe i tylne słupki. Wtedy jednak znikną miejsca zakotwiczenia pasów bezpieczeństwa, więc chyba nie ma to sensu. Widać jednak, że Wrangler może być przerobiony na oryginalnego kabrioleta, idealnego na afrykańskie bezdroża.

Prostota konstrukcji oznacza także brak takich elementów jak np. centralny zamek. Auto musi być też łatwe w czyszczeniu myjką pod ciśnieniem zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. Chrysler podaje, że tkanina obiciowa siedzeń Wranglera jest specjalnie impregnowana. Bardzo to praktycznie, bo nie ma obawy, że zostanie jakaś plama, choć esteci na pewno pokręcą nosem.

Z czasem wychodzi więcej drobnych rzeczy, które irytują, ale należą do charakteru Wranglera. Wsiadając do niego nocą zauważamy, że nie zapala się oświetlenie kabiny. Ktoś, kto nie przeczytał instrukcji obsługi jest w tej sytuacji przegrany, bo komu przyjdzie do głowy, żeby szukać włącznika oświetlenia kabiny w dźwigni kierunkowskazów?

Inna sprawa to tylna szyba, która niestety bardzo się brudzi, a nie przewidziano do niej wycieraczki. Do tego należy zawsze zwracać uwagę na to, żeby przy deszczowej pogodzie parkować jedną stroną kołami na krawężniku. Inaczej przy otwieraniu drzwi do środka spłynie sporo wody.

Między innymi właśnie za takie drobne sprawki można pokochać zadziornego Wranglera, jednak auto to jest doceniane przede wszystkim za sprawą własności terenowych. Po włączeniu trybu 4x4 wyczuwalne stają się wibracje z układu napędowego, ale też i otwierają się nowe możliwości. Druga, mniejsza dźwignia obok dźwigni zmiany biegów służy do wyboru trybu napędu i przełożenia reduktora. Działa to znacznie pewniej i dokładniej niż np. w Defenderze czy Honkerze. Niemniej ustawienie napędu, jak wszystko w tym aucie, wymaga trochę ćwiczeń i siły.

W Europie najczęściej wybieranym silnikiem Wranglera jest 4-cylindrowy turbodiesel 2.8 CRD o mocy 177 KM. Teoretycznie pozwala on na rozpędzenie się do 180 km/h, jednak 130 km/h to już granica odporności dla kierowcy i pasażerów. W terenie i w mieście przydaje się 410 Nm maksymalnego momentu obrotowego, który jest osiągany już przy 2000 obr/min. Niestety, podawane przez producenta średnie spalanie 8,4 l/100 km dotyczy tylko spokojnej jazdy na asfalcie i trzeba być przygotowanym na częstsze tankowania. Jednak naprawdę dużo pali Wrangler z drugim dostępnym silnikiem - potężnym benzynowym 3.8 V6 o mocy 199 KM. Tu raczej nie da się zejść poniżej 13 l/100 km, ale wynik taki jest po części także winą starego 4-stopniowego automatu.

W kwestii bezpieczeństwa znakiem czasu są dwie poduszki powietrzne i ESP. Nic więcej nie przewidziano, ale też wcześniej nie było i tego. Ważniejsze dla bezpieczeństwa jazdy jest to, że Wrangler w obecnej postaci nie wymaga ciągłych korekt toru jazdy i hamuje znacznie skuteczniej niż niegdyś. Auto nadal ma ramę, więc zachowanie się na drodze i tak jest gorsze od komfortowych SUV-ów czy nowoczesnych pick-upów, ale postęp i tak jest olbrzymi.

Nowy Wrangler Unilimited może być tak samo modyfikowany jak krótka wersja. Pasują do niego te same elementy zwiększające zdolności terenowe i taki sam jest układ napędu 4x4. W wersji Rubicon mogą to być aż trzy blokady dyferencjałów - przedniej i tylnej osi oraz blokada międzyosiowa. Konstruując nowy model wzmocniono mosty napędowe i zastosowano elektronicznie rozłączany stabilizator przedniej osi, pozwalający na zwiększenie skoku w terenie.

Najnowszy Wrangler wiele zyskał na poprawieniu właściwości jazdy po asfalcie, ale zarazem nadal został tą samą terenówką nie do zdarcia. Kto lubi bezpośrednie obcowanie z techniką, nie odstrasza go spartańskie wykończenie, może się obyć bez komfortowych dodatków i docenia niepokorny charakter Wranglera, to auto dla niego. Kto jednak oczekuje praktycznego i wygodnego samochodu, niech nie da się zwieść czterodrzwiowemu nadwoziu. To nie jest rodzinne kombi ani SUV, tylko mini-hummer uwielbiający wojskowy dryl.

Żródło: mamad galeria zdjęć

Linki na skróty

tel. 71 377 7444
faks. 71 377 1441
e-mail: kontakt@autoefl.pl
infolinia:
tel. 71 377 7444

Zmiana podmiotowa na umowie
EFL (przejęcie umowy)

tel. 71 354 9592

Aukcje EFL

Finansowanie

Polecamy

Nasze profile społecznościowe