Mitsubishi Lancer Kombi 2003-09-30
POLECAMY
Mitsubishi Lancer - ceny samochodów, wyposażenie
Mitsubishi Lancer - galeria zdjęć


Mitsubishi przygotowało zupełnie nowego Lancera w dwóch wersjach nadwoziowych - jako kombi i sedana. Stylistyka nowego modelu jest już charakterystyczna dla nowej linii Mitsubishi, ale nie jest ona zbyt awangardowa. Auto ma podzieloną na dwie części kratę wlotu powietrza z przodu i charakterystyczny nos z dużym logo. Dzięki temu zwłaszcza Lancer w wersji kombi wygląda bardziej dynamicznie, co dobrze się komponuje z wizerunkiem marki. Nic więc dziwnego, że pakiet wyposażenia o nazwie Sport zarezerwowano tylko dla tej odmiany. Obejmuje ono obniżone zawieszenie, pałąk łączący kolumny zawieszenia, niskoprofilowe opony i sportową kierownicę Momo.

Wewnątrz nowego Lancera panuje rzeczowy klimat. Przejrzyste wskaźniki, tradycyjne dźwignie i pokrętła nie pozwalają się zagubić. Jednak i tu stylistom wyraźnie zabrakło inwencji. A może właśnie o to chodziło? Jakby nie było z pewnością można wytknąć Mitsubishi mało efektowne materiały i tanio wyglądające ciemnoszare tworzywa. Ale przecież rajdówki też są spartańskie.

Aby nadrobić nieco braki stylistyczne Lancer kombi oprócz ambicji sportowych jest także bardzo praktycznym pojazdem. Sama objętość bagażnika wynosi razem ze schowkami pod podłogą rekordowe w tej klasie 590 litrów. Nadwozie ma długość 4,48 m i jest o 21 cm dłuższe od poprzednika. Po złożeniu, oczywiście dzielonej tylnej kanapy można wewnątrz przewieźć przedmioty o długości 1,75 m. Trochę nie pasuje tu jednak niska ładowność wynosząca zaledwie 385 kg.

Nic nie można zarzucić przednim fotelom. Wprawdzie mogłyby być głębiej wyprofilowane, ale sprawdzają się w dłuższej podróży i nie męczą kręgosłupa. Z kolei na kanapie z tyłu jest sporo miejsca na nogi, ale trzem osobom będzie nieco ciasno po bokach. Na plus trzeba odnotować podłokietnik ze stojakami na kubki i trzy jednakowe zagłówki. Niestety, środkowego nie można odchylić i jeśli się go nie wyjmie, zasłania on widoczność do tyłu.

Wszystkie Lancery nadal są produkowane w Japonii, a więc w polskiej ofercie nie ma tanich modeli z ubogim wyposażeniem. Nowy Lancer ma w wyposażeniu standardowym m.in. klimatyzację, elektrycznie sterowane szyby z przodu i z tyłu, centralny zamek z pilotem i czołowe poduszki powietrzne. Boczne poduszki chroniące głowy pasażerów z przodu i z tyłu oferowane są w standardzie wersji Sport.

W odróżnieniu od wyposażenia dla nowego Lancera przewidziano dość ubogą gamę i to tylko benzynowych silników. Pod maskami obu wersji nadwoziowych znajduje się jednostka 1.6 o mocy 98 KM. Oprócz tego znany ze Space Stara silnik 1.3 o mocy 82 KM znajdzie się pod maską limuzyny, a kombi w odmianie Sport jest napędzane jeszcze 2-litrowym silnikiem o mocy 135 KM. Wszystkie silniki mają tradycyjny wielopunktowy wtrysk. Mitsubishi nie planuje zastosowania w Lancerze jednostek GDI.

Jak na markę o sportowym profilu praca zawieszenia Lancera wypada nijako. Choć nawet w szybko pokonywanych zakrętach nie wykazuje ono słabości, to biorąc pod uwagę doświadczenie zdobyte w rajdach oczekiwania są nieco wyższe. Auto nawet w odmianie Sport zachowuje się poprawnie i bezpiecznie, ale zupełnie bez emocji. Z układów elektronicznych oferowany jest tylko ABS. Programu stabilizacji toru jazdy, czy kontroli trakcji brak nawet za dopłatą.

Podsumowując nowy Lancer jest solidnie zaprojektowanym i nowoczesnym samochodem, jednak trochę bezbarwnym. Nawet Mitsubishi trudno jest pogodzić cechy praktyczne z budzącymi żywsze bicie serca. Zdecydowano więc postawić na te pierwsze. Lancer z pewnością jest autem uniwersalnym, pakownym, bezpiecznym i - co ważne w naszej rzeczywistości - oferowanym za niewygórowaną cenę. A kilka "sportowych" elementów być może zachęci fanów rajdów do kupna właśnie tego modelu.

Żródło: mamad galeria zdjęć

Linki na skróty

tel. 71 377 7444
faks. 71 377 1441
e-mail: kontakt@autoefl.pl
infolinia:
tel. 71 377 7444

Zmiana podmiotowa na umowie
EFL (przejęcie umowy)

tel. 71 354 9592

Aukcje EFL

Finansowanie

Polecamy

Nasze profile społecznościowe